Prolog
Wcześniej
Szłam przez korytarz naszego miejscowego liceum a po obu moich
stronach szły dwie dziewczyny . Jedna Jasmina , miała czarne długie włosy wyprostowanie i spięte w idealną fryzurę , zielone oczy podkreślone czarna kreską i tuszem . Była wyższa ode mnie , nawet teraz gdy miałam na sobie buty na wysokim obcasie . Druga Caroline o jasnych włosach , była tego samego wzrostu co ja , tyle ,że nie miała obcasów , ale to i tak mi nie przeszkadzało . Nauczyłam je że każdego dnia jedna z nich może zakładać wysokie buty , ale ta druga nie może . Nie chciałam być najmniejsza z naszego trio . To głupie ,ale nienawidziłam swojej niskości . Zaledwie metr sześćdziesiąt trzy wzrostu , było moim największym koszmarem . Przynajmniej tak myślałam owego dnia .
Robiłam wszystko by zatuszować swój niski wzrost , wydając fortuny na nowe , modne buty , w których nie wyglądałabym jak mała dziewczynka , która zabrała ubrania mamy i bawi się w dorosłą .
- Collins na trzeciej – mruczy Jasmina .
Patrzę we wskazanym kierunku i widzę chłopaka , dużo wyższego ode mnie – nad czym bardzo ubolewam – i wykrzywiam usta w
niesmaku . Collins jest moim drugim największym koszmarem od pięciu lat . Kiedy to zaprosił mnie na bal w gimnazjum a ja mu odmówiłam . Wtedy staliśmy się dla siebie największymi wrogami . Ja z tej sprawy z przed pięciu lat nie zrobiłabym wielkiego halo , ale On ? Dupek , który zalicza każdą dziewczynę i zapisuje sobie ich imiona żeby wiedzieć z iloma się przespał – oczywiście wtedy robił coś innego , zapraszał je na randki , całował a potem zapisywał imiona . Żadna mu się nie oparła , nawet Jasmina i Caroline były jego ofiarami . Ja jako jedyna dałam mu kosza i to przy naszych znajomych , bo jako ,że jesteśmy dwójką najpopularniejszych osób w szkole , mamy wiele wspólnych
znajomych . Od tamtej pory mści się na mnie a ja nie jestem mu dłużna .
Chłopak zauważa mnie w tej samej chwili co ja jego i nasze spojrzenia spotykają się .
Nic nie poradzę ,ale serce wywinęło mi fikołka w piersi . Mimo ,że wtedy go odrzuciłam a teraz jesteśmy śmiertelnymi wrogami nie mogłam pozbyć się uczucia jakim go obdarzyłam . To właśnie przez to mu odmówiłam . Nie chciałam być jego kolejną ofiara na jedną noc .
Mi zależało na czymś zdecydowanie większym . Ale on miała się nigdy o tym nie dowiedzieć.
Gdy stajemy naprzeciw siebie zadzieram głowę do góry , by patrzeć w jego jasno zielone oczy okolone długimi czarnymi rzęsami , za jakie zabiłaby większość dziewczyn .
- Cześć idiotko – przywitał się uśmiechając się nieprzyjemnie .
Dałabym wiele żeby uśmiechnął się do mnie tak jak uśmiechał się do innych dziewczyn . Z przyjaznością , z lekko wykrzywiona jedna wargą do góry ,ale prędzej by umarł niżby to zrobił a ja wolałabym jego uśmiech tylko dla mnie ,ale to życzenie zostanie spełnione najwyżej w snach .
- Część debilu – odpowiadam wkładając w te słowa najwięcej jadu ile tylko udaje mi się wykrzesać .
- Przypadkiem nie pomyliłaś szkoły ?- pyta z przebiegłym błyskiem w oczach . Wiem ,że teraz zaczyna się wielka walka jaką odbywamy codziennie . On wytoczy wielkie działo ja wytoczę jeszcze większe i tak w kółko aż ktoś nas rozdzieli zaraz przed tym jak mało się nie pozabijamy .
- Nie powinnaś iść przypadkiem do przedszkola ? Tam zdecydowanie bardziej pasujesz z
takim wzrostem – kpi a chłopaki stojący obok niego parskają śmiechem .
Zaciskam dłonie w pięści i powstrzymuję się przed rąbnięciem go w szczękę .
- A czy ty przypadkiem nie pomyliłeś szkoły ? Z takim ilorazem inteligencji , nadajesz się jedynie do żłobka , chociaż nie byłabym tego taka pewna . Tam tez mógłbyś nie pasować , za mała spostrzegawczość – odpowiadam najspokojniej jak potrafię . Teraz to dziewczyny parskają śmiechem .
Michael zaczyna otwierać usta żeby coś powiedzieć ,ale w tym momencie dzwoni dzwonek a Jasmina ciągnie mnie w kierunku naszej klasy .
- Masz szczęście , następnym razem nie będę taki delikatny – syczy mi do ucha , kiedy przechodzę obok niego .
Pierwsze trzydzieści minut lekcji mija spokojnie , jeśli można uznać za spokojne to jak nauczyciel próbuje przywołać do porządku klasę , która jest głośna jak stado słoni i tak samo nieobliczalna.
Jednak wszyscy cichną gdy drzwi klasy otwierają się gwałtownie , uderzając o ścianę z głośnym hukiem . Podskakuje na swoim miejscu i patrzę na drzwi , w których stoi mój tata .
Wzrok na roziskrzony a policzki czerwone od gniewu . Kule się na siedzeniu .
Jest źle . Bardzo źle , tak źle jeszcze nie było . Tata nigdy nie pokazywał gniewy przy innych . Tylko w domu pokazywał swoją prawdziwą twarz . Nie kochającego tatę i oddanego męża ,ale tyrana znęcającego się nad swoją rodziną . Jego ciemne oczy kierują się w moją stronę . Serce bije mi tak głośno ,że pewnie wszyscy w klasie je słyszą .
Chyba nie uderzy mnie przy wszystkich, prawda ?
On tylko klęka i dotyka mojego ramienia . Zaciska je mocno ,ale dla innych to
tylko lekki uścisk zatroskanego ojca .
- Musimy porozmawiać – mówi spokojnie i patrzy na nauczycielkę pytając o pozwolenie . A ta kiwa głową. Tata wyciąga mnie z ławki i prowadzi na korytarz , gdy drzwi się za nami zamakają zwiększa uścisk jeszcze bardziej robiąc mi kolejne siniaki , które potem będę musiała zakrywać , długimi rękawami bluzki .
Wyprowadza mnie do samochodu a potem z niedozwolona prędkością jedzie do domu , gdy jesteśmy już w środku nadchodzi pierwszy cios . Nie w twarz , tata nigdy nie
uderza w miejsca , które może zobaczyć każdy . Zawsze uważa aby nie zostawić śladu na pierwszy rzut oka . Uderza w brzuch a ja zginam się w pół jęcząc z bólu .
- A teraz mi powiedz gdzie jest twoja matka ?! – wrzeszczy a kiedy
nie odpowiadam uderza ponownie i znowu i znowu aż w końcu ląduje na podłodze z ledwością łapiąc powietrze .
- Uciekła od ciebie potworze – szepce ,ale wiem że usłyszał , bo kopie mnie w skroń a wtedy zapada ciemność .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz