Rozdział
pierwszy
Teraz .
Lilly
Wszystko planowałam już od kilku miesięcy . Zaczęło się od szukania uczelni , do których chciałabym się dostać . Padło na tą , znajdująca się najdalej od Jego domu . Gdy dostałam papiery z pozytywna odpowiedzią na moje zgłoszenie , zaczęłam planować ucieczkę do najmniejszego szczegółu . Wiedziałam jakim autobusem pojadę i kiedy będę się przesiadać do kolejnego , wiedziałam w jakim hotelu się zakwateruje pierwszej nocy , oraz gdzie będę jadła . Miałam już wynajęte mieszkanie i było umeblowane . Zamówiłam na tamten adres ubrania i inne najpotrzebniejsze rzeczy ,żeby nie musieć brać nic ze sobą . Za wszystko płaciłam pieniędzmi , które zarobiłam na sprzedawaniu moich obrazów w Internecie . A żeby nie martwic się ewentualnym brakiem pieniędzy zatrudniłam się w barze tuz przy bloku , w którym miałam mieszkać .
I wreszcie nadszedł Ten Dzień – dzień ucieczki . Dzień , który otworzy dla mnie drzwi do wolności i pozwoli na rozpoczęcie nowego życia , bez taty i jego … jego chorych zachowań . Jedynym problemem była Cama , brązowy labrador , którego miałam odkąd skończyłam dziesięć lat . Przyszła do nas jako mały szczeniaczek i traktowałam ją jak członka rodziny . Tylko ona wiedziała co działo się przed ucieczką mamy i co zmieniło się po jej ucieczce .
Wszystko planowałam już od kilku miesięcy . Zaczęło się od szukania uczelni , do których chciałabym się dostać . Padło na tą , znajdująca się najdalej od Jego domu . Gdy dostałam papiery z pozytywna odpowiedzią na moje zgłoszenie , zaczęłam planować ucieczkę do najmniejszego szczegółu . Wiedziałam jakim autobusem pojadę i kiedy będę się przesiadać do kolejnego , wiedziałam w jakim hotelu się zakwateruje pierwszej nocy , oraz gdzie będę jadła . Miałam już wynajęte mieszkanie i było umeblowane . Zamówiłam na tamten adres ubrania i inne najpotrzebniejsze rzeczy ,żeby nie musieć brać nic ze sobą . Za wszystko płaciłam pieniędzmi , które zarobiłam na sprzedawaniu moich obrazów w Internecie . A żeby nie martwic się ewentualnym brakiem pieniędzy zatrudniłam się w barze tuz przy bloku , w którym miałam mieszkać .
I wreszcie nadszedł Ten Dzień – dzień ucieczki . Dzień , który otworzy dla mnie drzwi do wolności i pozwoli na rozpoczęcie nowego życia , bez taty i jego … jego chorych zachowań . Jedynym problemem była Cama , brązowy labrador , którego miałam odkąd skończyłam dziesięć lat . Przyszła do nas jako mały szczeniaczek i traktowałam ją jak członka rodziny . Tylko ona wiedziała co działo się przed ucieczką mamy i co zmieniło się po jej ucieczce .
Na gorsze .Nie mogłam
jej zostawić z Nim , bo nie miałam pojęcia co mógłby
jej zrobić , ale ucieczka z dużym psem nie jest prosta . Postanowiłam jednak ,że
ją ze sobą
wezmę , bo nie chcę
być jak matka , która myśląc
jedynie o sobie i swoim bezpieczeństwie
, uciekła pewnego dnia i zostawiła mnie samą
, z Nim . Zrozumiałam
jej ucieczkę , bo sama robię
to samo , ale nigdy nie zrozumiem tego ,że uciekła
beze mnie . Za to ja nienawidzę
. Z całego serca . Czasami mam nawet wrażenie ,że
bardziej niż jego , ale to nie prawda . Oboje są siebie warci .
Gdy o drugiej w nocy byłam już pewna ,że ojciec śpi w sypialni , wstałam z łóżka już ubrana w czarne dżinsy i granatową koszulę , położyłam się w ubraniu żeby zaoszczędzić sobie niepotrzebnego hałasu przy ubieraniu . Wyjęłam z pod łóżka czarną torbę listonoszkę , w której spakowałam wszystkie dokumenty , pieniądze ubrania aby mieć w co się przebierać podczas podróży i najważniejsza rzecz , szkicownik i pudełko pasteli . Nie wychodziłam drzwiami , tylko otworzyłam okno i wyskoczyłam . Całe szczęście ,że miałam pokój na parterze , bo to ułatwiło mi cichą ucieczkę . Schylona podeszłam do budy dla Camy i pogłaskałam ją gdy mnie zobaczyła . Nie szczekała , nie miała głosu ,co tez mnie teraz cieszyło . Odwiązałam ją od budy i przywiązałam do smyczy a potem nadal schylona wyszłam na ulicę . Przebiegłam trzy przecznice i dopiero kiedy zobaczyłam przystanek ,ze którego miałam ruszyć autobusem przystanęłam i usiadłam . Cama usiadła przy mojej j nodze i spojrzała na mnie swoimi brązowymi oczami .
- Uciekniemy kochanie – mówię klepiąc ją po głowie . Otwiera paszczę jakby chciała szczeknąć ,ale żaden dźwięk nie wychodzi z jej pyska .
- Obiecuje ci ,że uciekniemy – nie wiem czy mówię to do niej czy do siebie żeby się pocieszyć . Uda nam się – powtarzam – musi się udać – zaczynam drzeć , bo nie mam na sobie nic oprócz cienkiej koszuli . Mogłabym założyć kurtkę ,ale wtedy zorientowałby się ,że gdzieś wyszłam i zacząłby mnie szukać , a tak mam kilka godzin zanim zorientuje się ,że zniknęłam . Zatarłam wszystkie ślady , które mógłby go naprowadzić na mój trop , nie zostawiłam nic , co mogłoby mu podpowiedzieć gdzie się wybieram .
Nie dowie się . Nie dowiedział się gdzie ukryła się mama , więc nie dowie się tez gdzie ja się ukryje .
Gdy o drugiej w nocy byłam już pewna ,że ojciec śpi w sypialni , wstałam z łóżka już ubrana w czarne dżinsy i granatową koszulę , położyłam się w ubraniu żeby zaoszczędzić sobie niepotrzebnego hałasu przy ubieraniu . Wyjęłam z pod łóżka czarną torbę listonoszkę , w której spakowałam wszystkie dokumenty , pieniądze ubrania aby mieć w co się przebierać podczas podróży i najważniejsza rzecz , szkicownik i pudełko pasteli . Nie wychodziłam drzwiami , tylko otworzyłam okno i wyskoczyłam . Całe szczęście ,że miałam pokój na parterze , bo to ułatwiło mi cichą ucieczkę . Schylona podeszłam do budy dla Camy i pogłaskałam ją gdy mnie zobaczyła . Nie szczekała , nie miała głosu ,co tez mnie teraz cieszyło . Odwiązałam ją od budy i przywiązałam do smyczy a potem nadal schylona wyszłam na ulicę . Przebiegłam trzy przecznice i dopiero kiedy zobaczyłam przystanek ,ze którego miałam ruszyć autobusem przystanęłam i usiadłam . Cama usiadła przy mojej j nodze i spojrzała na mnie swoimi brązowymi oczami .
- Uciekniemy kochanie – mówię klepiąc ją po głowie . Otwiera paszczę jakby chciała szczeknąć ,ale żaden dźwięk nie wychodzi z jej pyska .
- Obiecuje ci ,że uciekniemy – nie wiem czy mówię to do niej czy do siebie żeby się pocieszyć . Uda nam się – powtarzam – musi się udać – zaczynam drzeć , bo nie mam na sobie nic oprócz cienkiej koszuli . Mogłabym założyć kurtkę ,ale wtedy zorientowałby się ,że gdzieś wyszłam i zacząłby mnie szukać , a tak mam kilka godzin zanim zorientuje się ,że zniknęłam . Zatarłam wszystkie ślady , które mógłby go naprowadzić na mój trop , nie zostawiłam nic , co mogłoby mu podpowiedzieć gdzie się wybieram .
Nie dowie się . Nie dowiedział się gdzie ukryła się mama , więc nie dowie się tez gdzie ja się ukryje .
Zadbam o to .
Autobus podjeżdża a ja wsiadam do niego wprowadzając za sobą psa . Kierowca patrzy na mnie dziwnie ,ale nic nie mówi .
Mam nadzieje ,że mnie nie zapamięta
i ,że nie zapamięta
dokąd jadę
. Siadam jak najdalej od kierowcy na tylnych siedzeniach . Oprócz mnie w środku jest tylko jakiś chłopak
patrzący na mnie spode łba i starsza kobieta z koszykiem na kolanach . Osuwam się na siedzenie i sadzam Camę na siedzeniu obok . Kładzie się
z głowa na moich kolanach i zasypia . Wyglądam przez okno i patrzę jak rysy miasta , w którym mieszkałam od zawsze przesuwają się
jak rozmazany obraz i zaczynają się
oddalać coraz bardziej . Gorące łzy
zaczynają napływać do oczu ,ale zaciskam zęby b je powstrzymać
. Płacz to słabość czyni nas wrażliwymi
na ból .A ja nie mogę
być słaba
. W dzisiejszym świecie trzeba być
silnym żeby przetrwać . Zaciskam palce na sierści labradora czując
jak miękkie futro ogrzewa zmarznięte dłonie
.
Gdy jesteśmy razem nic się nie stanie , nie jestem sama i dam radę , dam radę uciec . Zaczynam żałować mamy , bo kiedy uciekała była całkiem sama i musiała się uporać ze strachem takim jaki czułam teraz , zupełnie sama , a ja miałam Camę , która mnie wspierała , samym swoim jestestwem .
Gdy jesteśmy razem nic się nie stanie , nie jestem sama i dam radę , dam radę uciec . Zaczynam żałować mamy , bo kiedy uciekała była całkiem sama i musiała się uporać ze strachem takim jaki czułam teraz , zupełnie sama , a ja miałam Camę , która mnie wspierała , samym swoim jestestwem .
***
Piętnaście
godzin później gdy wyszłam
na ostatni przystanek , prowadzący
mnie do nowego życia , byłam
zmęczona i głodna
. Chciałam
jak najszybciej dotrzeć
do mojego mieszkania i położyć
się spać
,ale musiałam jeszcze zrobić
ostatnia i najważniejsza rzecz . Byłam
na stacji benzynowej . Weszłam
do toalety i zamknęłam się
na klucz . Stanęłam przed lustrem i spojrzałam na swoje odbicie .
Miałam podkrążone
oczy i blada twarz . Brązowe
piegi rozsypane gęsto na całej
twarzy były widoczne bardziej niż zawsze . Cama traciła mnie łapa
w nogę jakby przypominając
mi co mam zrobić . Spojrzałam
na nią i uśmiechnęłam się
smutno .
- Cóż , nie mamy innego wyjścia , prawda ? – powiedziałam . Wyciągnęłam z torby nożyczki do przysunęłam je do włosów sięgających do pasa . Przełknęłam ślinę i zaczęłam przycinać pierwsze kosmyki , przy trzecim cięciu musiałam przerwać . Zgięłam się w pół i zakryłam usta by zagłuszyć głośny szloch .
To przez niego ! Przez niego musiała robić to wszystko ! Gdyby nie On mogłabym żyć jak normalna nastolatka ciesząc się z życia i nie musiałabym uciekać . Po chwili prostuje się i zaczynam od nowa przycinać włosy .
- To nic – mówię do swojego odbicia – to tylko włosy , odrosną – tłumaczę sobie ,ale wiem ,że nie chodzi tu o włosy . Chodzi tu o to ,że musiałam uciec , że muszę zacząć Zycie od początku ,ale chociaż zacznę żyć w innym mieście , to przeszłość na zawsze zostawi piętno na mojej duszy , na zawsze zapamiętam to co mi robił .
- Cóż , nie mamy innego wyjścia , prawda ? – powiedziałam . Wyciągnęłam z torby nożyczki do przysunęłam je do włosów sięgających do pasa . Przełknęłam ślinę i zaczęłam przycinać pierwsze kosmyki , przy trzecim cięciu musiałam przerwać . Zgięłam się w pół i zakryłam usta by zagłuszyć głośny szloch .
To przez niego ! Przez niego musiała robić to wszystko ! Gdyby nie On mogłabym żyć jak normalna nastolatka ciesząc się z życia i nie musiałabym uciekać . Po chwili prostuje się i zaczynam od nowa przycinać włosy .
- To nic – mówię do swojego odbicia – to tylko włosy , odrosną – tłumaczę sobie ,ale wiem ,że nie chodzi tu o włosy . Chodzi tu o to ,że musiałam uciec , że muszę zacząć Zycie od początku ,ale chociaż zacznę żyć w innym mieście , to przeszłość na zawsze zostawi piętno na mojej duszy , na zawsze zapamiętam to co mi robił .
Gdy włosy sięgały mi ramion , zaczęłam zbierać ścięte kosmyki do foliowej torebki . Nie chciałam
wyrzucać ich tutaj i zostawiać po sobie nie potrzebne ślady
. Wiem ,że to mało prawdopodobne żeby On tutaj
dotarł ,ale chciał myć pewna ,że nie pozostawiam po sobie żadnego
śladu .
Spale je w domu . Wyszłam z łazienki i poszłam dalej ciągnąc za sobą Camę . Byłam przecznice od sowiego bloku , kiedy nagle koło nas przebiegł biały kot a Cama zerwała się ze smyczy i pobiegła za nim , nie zwracając uwagi na jadące samochody .
- Cama – krzyknęłam .
Wbiegła na ulicę a ja pobiegłam za nią .
- Cama – obejrzała się na mnie i w tym momencie zobaczyłam samochód jadący prosto na nią . Rzuciłam się na ulice i stanęłam pomiędzy nią a samochodem . Zatrzymał się z piskiem opon tuż przy mnie . Czułam jego zderzak na swoich plecach , którymi osłaniam przerażone zwierze . Usłyszałam jak drzwi samochodu się otwierają i cala się spięłam . To tera mi się dostanie – pomyślałam .
- Co ty sobie do cholery wyobrażasz kobieto – krzyknął a ja przeklęłam w duchu .
Znałam ten głos .
Spale je w domu . Wyszłam z łazienki i poszłam dalej ciągnąc za sobą Camę . Byłam przecznice od sowiego bloku , kiedy nagle koło nas przebiegł biały kot a Cama zerwała się ze smyczy i pobiegła za nim , nie zwracając uwagi na jadące samochody .
- Cama – krzyknęłam .
Wbiegła na ulicę a ja pobiegłam za nią .
- Cama – obejrzała się na mnie i w tym momencie zobaczyłam samochód jadący prosto na nią . Rzuciłam się na ulice i stanęłam pomiędzy nią a samochodem . Zatrzymał się z piskiem opon tuż przy mnie . Czułam jego zderzak na swoich plecach , którymi osłaniam przerażone zwierze . Usłyszałam jak drzwi samochodu się otwierają i cala się spięłam . To tera mi się dostanie – pomyślałam .
- Co ty sobie do cholery wyobrażasz kobieto – krzyknął a ja przeklęłam w duchu .
Znałam ten głos .
Tylko jeden znany mi mężczyzna miał taki głos gdy był ostro wkurzony . Zaczęłam się modlić żebym się jednak pomyliła ,ale gdy spojrzałam w jego stronę przekonałam
się ,że słuch mi się jednak nie mylił . To on stał tam . Przy drzwiach czarnego sportowego samochodu i patrzył
na mnie w takim samym zaskoczeniu jak ja na niego .
- To ty Avinil ? – zapytał a na jego ustach pojawił się tak dobrze mi znany grymas niezadowolenia .
- Collins – warczę mając ochotę zastrzelić się na miejscu .
- To ty Avinil ? – zapytał a na jego ustach pojawił się tak dobrze mi znany grymas niezadowolenia .
- Collins – warczę mając ochotę zastrzelić się na miejscu .
Ludzie zatrzymują się i patrzą na nas jak na wariatów . W sumie to pewnie na mnie patrzą
jak na wariatkę , bo tak właśnie wyglądam . Blada z morderczym wyrazem twarzy , broniąca
swojego psa przed potraceniem przez samochód , narażając
swoje życie .
- Co ty tu do cholery robisz ?!- wrzeszczę
,bo nie mogę się powstrzymać . Michael po skończeniu szkoły wyjechał na studia i więcej o nim nie słyszałam . Nie mogłam jednak uwierzyć ,że z miejsc na całym świecie musiał być akurat w tym , w którym chciałam
zacząć wszystko od nowa . Miałam
nadzieje ,że jest tu tylko przejazdem .
- Co ja tu robie ?! Lepiej zobaczy co ty robisz !-
odkrzykuje a ja czuje jak serce zaciska mi się
w głupi sposób . Chociaż wyjechał
już dawno ja nadal nie pozbyłam
się idiotycznych uczuć do niego i właśnie
teraz się we mnie obudziły . Rozejrzałam się i jeśli to możliwe , zbadałam jeszcze bardziej niż byłam
. Stałam na środku ruchliwej ulicy z maska samochodu przyciśnięto
do brzucha . Od potrącenia dzieliły mnie jakieś milimetry . Zobaczyła przerażająco
wizje siebie odbijającej się od maski samochodu i spadania na jezdnię
już nie przytomną z połamanymi koniczynami . Świetny początek
nowego życia , nie ma co .
Przełknęłam ślinę by pozbyć się olbrzymiej guli w gardle . Złapałam
obrożę Camy i pociągnęłam ją na chodnik. Uklęknęłam przy niej i położyłam
głowę na jej pyszczku . Odetchnęłam
kilka razy by się uspokoić ,ale to nic nie dało . Serce waliło
mi jak szalone . Prawie zapomniałam o Michaelu kiedy dotknął
mojego ramienia .
Wzdrygnęłam się . Nie lubię jak ktoś mnie dotyka . Przypomina mi to Jego dotyk .
-Wszystko w porządku ?- zapytał . Zdziwiłam się jedno delikatnym głosem , nigdy się
do mnie nie odzywał w ten sposób .
Może przez te dwa lata się zmienił
, chociaż szczerze w to wątpię . Podli ludzie się nie zmieniają
. A jego uważałam za podłego .
Parsknęłam na tak idiotyczne pytanie . Nic nie jest w porządku
.
- Jasne , właśnie prawie zostałam potracona przez debila . To najlepszy dzień
w moim życiu . – mówię zjadliwie .
- A czy to ja ci kazałem wpakowywać
się pod moje koła ?! – krzyczy a jak kule się
w sobie . Jego krzyk za bardzo przypomina krzyk tamtego . Uspokój się
, nie jesteś w domu .Jesteś z dala od niego , tu nikt nic ci nie zrobi – upominam
siebie . Wstaje i patrzę groźnie na Michaela . Nie zmienił
się w ogóle , ale urósł na jeszcze większego
. Albo tak mi się tylko wydawało , bo tym razem nie miałam
na sobie butów na obcasie , tylko czarne balerinki . Była
od niego niższa o dwie głowy , wiec patrzył na mnie z góry , co mi się
nie podobało . Ale nadal miał tak samo zielone oczy przypominające
trawę o świcie , te same czarne włosy
niezdarnie spadające na czoło . Miał to wszystko w czym się zakochałam
.
Wyrzuciłam tę myśl z głowy i spojrzałam na niego tak jak na wroga . Czyli dokładnie
jak na kogoś kim dla mnie jest .
-Jesteś fatalnym kierowcą i mogłeś mnie przez to zabić – syczę
.
- To ty zrobiłaś błąd i nawet nie umiesz się
do tego przyznać . Gdybyś zginęła wina poszłaby na ciebie – mówi o mojej śmierci
jakby to była najzwyklejsza rzecz na świecie
, jakby w ogóle nie maiła dla niego znaczenia .
I pewnie tak właśnie jest . Gdyby rzeczywiście
cos mi się stało , nie przejąłby się tym . Bardziej wkurzyłby się
tym ,że swoją śmiercią narobiłam mu problemów . Nie mam siły
się z nim kłócić
, ten dzień był i tak wystarczająco ciężki a sprzeczki z nim zawsze mnie bardzo męczyły
. Dlatego odwracam się , łapie za smycz psa i idę przed siebie .
Musze dojść do swojego nowego domu a wszystko będzie
w porządku . Wtedy wszystko będę dobrze – powtarzam sobie w myślach
.
- A ty dokąd ? – biegnie za mną a po chwili staje przede mną
, zagradzając drogę . Podnoszę na niego zmęczone oczy .
- Posłuchaj idioto , mam dziś naprawdę
parszywy dzień i jestem zajęta ,więc jeśli masz choć odrobinę ludzkich uczuć , to przepuść mnie i daj spokój- mówię
twardym głosem .
Podnosi brew do góry i wykrzywia usta w kpiącym
uśmiechu .
- Nie pytałem jak się czujesz , tylko do kąt idziesz - stwierdza .
Patrzę na niego i zastanawiam się
co ja w nim takiego widzę . Chyba oczarował mnie tylko jego wygląd , bo na pewno nie charakter .
Przecież musiałabym być wariatką gdybym zakochała się w kimś kto traktuje mnie jak śmiecia
. Tak to z pewnością jego wygląd . A jeśli tak , to nie jest zakochanie , tylko zauroczenie , a z
zauroczenia łatwo się można wyleczyć .
Macha mi ręką przed oczami .
- Halo debilko całkiem ci mózg wyparował ?- śmieje
się
Kręcę głową ubolewając nad sobą . Co mną kierowała żeby zakochiwać się akurat w takim typie ? Nie mogłam
wybrać kogoś bardziej uczuciowego ? Kogoś
kto w ogóle ma uczucia ?
- Do widzenia Michael – mówię
i wymijam go . Jest w takim szoku ,że zamiast mu się odgryźć tak jak to zawsze robiłam
, po prostu odchodzę ,że nawet nie próbuje mnie zatrzymywać
.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz