czwartek, 24 kwietnia 2014

Rozdział trzeci

Michael
Wszedłem do mieszkania , w którym na podłodze walały się puszki po piwie i opakowania po prezerwatywie , po wczorajszej imprezie . Nawet początek roku studenckiego trzeba uczcić dobrą zabawą . Tylko po to by jakoś umilić sobie ten początek , nadciągającej nauki i rutyny . Nie to żebym jakoś specjalnie przykładał się do nauki . Wystarczy zaliczyć . Ten przypadek sprowadza się do dwóch rzeczy . Do nauki i do dziewczyn oczywiście .
- Straty gdzie ty byłeś ?!- mój współlokator wrzeszczy schrypniętym głosem z podłogi pod kanapą . Był tak nawalony ,że nie miał siły wwlec się na kanapę .
- W sklepie – mruczę i stawiam przy nim butelkę wody mineralnej . Chociaż nie wiem czy to mu w czymś pomoże . Jest tak pijany ,że nawet gdyby zrobić mu płukanie żołądka , to nie wiele by dało .
- Dzięki – od razu dorywa się do butyli i zaczyna pic łapczywie jakby przez co najmniej tydzień leżał na pustyni bez kropli wody .  Siadam na kanapie i patrzę jak pije . Gdy kończy ociera usta ręka i beka głośno . Krzywie się z niesmakiem kiedy nieczyste [powietrze leci w moja stronę .
- Ale mnie suszy – jęczy i  z powrotem kładzie się na drewnianej podłodze .
- To po co tyle piłeś ? pytam chociaż to bez sensu , bo ja wcale nie byłem lepszy . Mam po prostu mocniejszą  głowę .
- Bo była impreza ? bełgocze z twarzą przyciśniętą  do drewna .
- Zgadnij co mi się przydarzyło – zaczynam . Kładę głowę na poduszce na wspomnienie , niefortunnego spotkania z Lilly .
-Zaskocz mnie .
- Spotkałem Lilly – przyznaję
- Jaką ?
- Tę gorącą Lilly ? – sugeruję – największa  laska w liceum ? – wspominam
Jordan podnosi głowę i patrzy na mnie zdziwiony co świadczy ,że zrozumiał o kogo mi chodzi . Chciał nie jestem pewien czy ją można pomylić z kimś innym . Jest tylko jedna Lilly , seksowna Lilly , która ze swoimi niskim wzrostem jest jeszcze bardziej  pociągająca . Większość niskich dziewczyn wygląda jak niewyrośnięte dziewczynki ,ale nie ona . Jej to dodaje tylko uroku . Zwłaszcza gdy zakłada ciemne ubrania , które podkreślają błękit jej oczu , który przypomina niewzburzony ocean .
- Żarty sobie robisz ? Gorąca Lilly ? – pyta .
Kiwam głowa czując jak żołądek ściska mi się dziwnie boleśnie na myśl o tym w jakich okolicznościach ja spotkałem i co by się stało gdybym nie nacisnął tego cholernego hamulca .
- Gdzie , i jak rozmawialiście , nadal jest taka seksowna i nadal cie nienawidzi ? – strzela pytaniami jak z karabin , nie przerywając nawet by złapać oddech .
Zanim odpowiadam wzdycham ciężko . 
- Na ulicy , tak , tak i tak .
- O dzięki za rozwiniecie – parska . Podnosi się i siada koło mnie . – Opowiedz mi jak się spotkaliście człowieku , tez chętnie posłucham co u naszej seksownej dziewczynki . – zaciskam zęby żeby nie  powiedzieć mu żeby nie nazywał tak Lilly  . Wtedy zacząłby coś podejrzewać .
- Idiotka wpadła mi pod samochód , bo prawie przejechałem jej głupiego kundla a ona chciała go uratować . – mówię spokojnie chociaż w środku cały się spinam .
- Potrąciłeś jej psa ?!- krzyknął nagle rozbudzani . Stanął nade mną i spojrzał jak na jakiegoś diabła wcielonego .
- Prawie – tłumaczę .
- Czy ty całkiem ocipiałeś ?! – stoi nade mną jak kat . Zaczynam się denerwować . O co mu chodzi . Przecież ten pies sam wepchał mi się pod koła .
- Sam tam wskoczył ! – odkrzyknąłem .
Patrzy na mnie jak na skończonego idiotę a potem kręci głową zrezygnowany .
- Ty chyba nic nie rozumiesz – mówi i siada z powrotem na kanapie .
- Czego niby nie rozumiem ? – warczę.
- Nie słyszałeś plotek ?  - pyta jakby chciał się upewnić czy na pewno nie wiem o co mu chodzi .
- Nie jestem baba , plotek nie słucham. – stwierdzam i posyłam mu groźne spojrzenie . 
Wzdycha ciężko i odwzajemnia moje spojrzenie .
- Jej matka uciekła z domu , bo jej ojciec ja bił a pies był prezentem od matki na dziesiąte urodziny . – oświadcza a ja patrzę na niego jakby wyrosła mu druga Glowa .
Nie miałem pojęcia . Nie miałem pojęcia – powtarzam sobie jakby to miało być dla mnie usprawiedliwienie .

Lilly
- Otwiera te drzwi – słyszę jego krzyk a porem walenie o drewno . drzwi , o które się opieram zaczynają się trząść więc wiem ,że uderza o nie całym swoim calem .
- Otwórz bo je wywarze – grozi a ja jestem pewna ,że jeśli nie spełnię jego prośby spełnij swoją  groźbę  a tego nie chce . Gdyby wywarzył drzwi , nie wstawił by ich z powrotem a wtedy miałby swobodne wiejcie do mojego pokoju . Muszę mu otworzyć , chociaż to co się po tym stanie jest czymś co wiem co znam ,ale nie znaczy ,że jest dobre. Znam to bo robił to od tak dawna , od kiedy mama uciekła i zostawiła  mnie na pastwę tego potwora . Podnoszę się z kucki i walcząc ze łzami naciskam klamkę i wpuszczam go do środka .
-Grzeczna dziewczynka – głaszcze mnie po policzku a ja wzdrygam się od jego dotyku .
Zza ściany wychodź jakiś mężczyzna  a mnie serce staje z przerażenia . Próbuje się wyrwać ,ale on łapie mnie za włosy i uderza głową o ścianę . Silny ból rozchodzi się po czaszce . Krzyczę .
- Bądź grzeczna , albo zaboli bardziej – syczy mi do ucha .
Budzę się zalana potem , z twarzą przyciśnięta do poduszki .
To tylko sen – upominam siebie . Serce wali mi tak mocno ,że czuję jego pulsowanie w palcach u stup . To tylko sen a jednak to wydarzyło się naprawdę i to całkiem niedawno . To było pierwszy raz gdy przyprowadził  ze sobą kogoś jeszcze . A po tym zdarzało się to coraz częściej . Cama staje mi nad głową i taca mnie nosem . Jakby wyczuwała ,że miałam zły koszmar . Zawsze wyczuwała gdy było ze mną źle , znała mnie lepiej niż ktokolwiek inny .
Lepiej nawet niż moje najlepsze przyjaciółki . Caroline i Jasmin . Na ich wspomnienie ściska mi się serce . Zostawiłam  je nawet nie mówiąc gdzie znikam . Wyjechałam bez wyjaśnień , bez pożegnania . Zupełnie jak mama . Odpycha od siebie te myśl . Nie jestem jak ona . Ja nie zostawiłam nikogo z potworem myśląc tylko o swoim bezpieczeństwie .
Podnoszę się i przytulam do Camy . Liże mnie po twarzy a ja całuje ja w czarny nosek .
- Powinnam się zbierać – mówię – musisz dziś zostać sama w domu . – patrzy na mnie błagalnym wzrokiem , jakby prosząc bym wzięła ja ze sobą .
Kręcę głową .
- Wybacz ,ale nie wpuszczą cie ze mną na uczelnie .
Wstaję i podchodzę do dużej szafy z lustrem i wyciągam wcześniej zamówione ubrania . Wybieram ciemno brązową sukienkę i czarny sweterek z ciekami zamiast guzików . Chciałam związać włosy w koka ,ale zapomniałam ,że są teraz za krótkie , więc zostawiłam je rozpuszczone . Nie robiła makijażu , bo w moim przypadku wyglądałam   gorzej niż gdy była bez niego . Gdy próbowałam zakryć piegi pudrem czy podkładem , zaczynały wyglądać jak czarne kopki zrobione markierem i świecące się w ciemność .
Okropieństwo .
Złapałam torbę z notesami i szkicownikiem i poszłam do drzwi . Cama pobiegła za mną chcą pójść ze mną ,ale zanim zdążyła wyjść , zamknęłam drzwi  i przekręciłam klucze w zamku . Zbiegłam ze schodów i wpadłam na Katniss . Siedziała na schodach zawiązując czarne długie , sięgające do kolan buty . Spojrzała na mnie ostro ,ale gdy zorientowała  się ,że to ja uśmiechnęła się szeroko .Brązowe oczy były pomalowane tak samo jak wczoraj ,ale dzisiaj makijaż dopełniła czerwona szminką .
- Cześć – przywitała się . Schyliła się jeszcze na chwile a potem stała i spojrzał a na mnie lustrując od góry do dołu .
- Ładny sweterek – pochwaliła .
- Dziękuje . Fajne buty  -  mówię  zgodnie z prawdą . Jej buty były całkiem inne od moich , jasnych na wysokim obcasie ,ale i tak były ładne . Gdyby nie to ,że były pewnie cholernie ciężkie , to założyłabym je .
- Kupiłam w necie . Opłaciło  się są zajebiste – przyznaje nie skromnie .
- Właśnie o tym mówiłam .
- Idziesz na zajęcia ? – pyta wskazując na moja torbę .
- Tak a ty ?
- Ja też , więc wskakuj do samochodu pojedziemy razem . – prowadzi mnie do czerwonego , małego samochodu i wsiadamy . Mimo ,ze jest ciasno i w środku trochę śmierdzi , zazdroszczę jej własnego samochodu . Sama chciałabym mieć jakiś ,ale nie dość ,że mnie nie stać to jeszcze nie mam prawa jazdy . Tata powiedział ,ze nie jest mi potrzebe , bo może mnie wszedzie zawozić . Mysle ,że bał się ,że jeśli będę mogla prowadzić , uciekne od niego , alebo będę jeżdzic na zabawy i zadawac się z innymi chłopakami . Jakbym maiała na to ochotę .
- Słyszałam ,że wlazłaś wczoraj Collinsowi pod samochód – wyrywa mnie z zamyślenia . Patrzę na nią zdziwiona a ona śmieje się widząc moja minę .
- Wieść szybko się rozchodzą – dodaje nadal się śmiejąc .
- Nie wlazłam mu pod samochód . Tylko ten debil nie umie jeździć .- mówię otrząsając się z szoku . Skąd ktoś mógł wiedzieć ,że to mnie Michael prawie potrącił . Katniss nie wydaje się tez być zdziwiona tym ,ze znam Michaela . Patrzę na nią podejrzliwie .
- Oj dobra przyznaje się bez bicia – zaczyna ugięta pod moim spojrzeniem . – Jestem dziewczyna jego najlepszego kumpla – przyznaje a ja myślę ,że już gorzej nie mogłam trafić .


Michael
Razem z Jordanem i paroma innymi chłopakami czekaliśmy przed budynkiem uczelni na dziewczynę Jordana . Wczoraj wieczorem zadzwoniła do niego a on jak baba opowiedział jej to co wcześniej powiedziałem mu ja . Chciałem mu przywalić ,ale nie chciałem mieć do czynienia z jego dziewczyną Była straszna . Jak bohaterka jakiegoś horroru .Nie to żebym bale się horrorów a tym bardziej nie boje się jakiejś dziewczyny . Tyle ,że w jej ubiorze , czyli czarnych bluzkach lub sukienkach i ciemnym makijażu gdzie jej oczy wyglądały jak czarne dziury , było cos niepokojącego . Mimo tego była niezłą laską i gdyby nie była dziewczyna mojego kumpla , zabrałbym się za nią , ale tak na jedną noc .
Po kilku minutach wjechała czerwoną hondą na teren uczelni i zaparkowała obok mojego czarnego porsche  . Z samochodu wyszła nie tylko ona ,ale i Lilly . Zamrugałem dwa razy żeby sprawdzić czy nic mi się nie przewidziało ,ale nie . Obie szyły w nasza stronę . Dzisiaj Lilly miała obcasy ,ale nadal była niska i drobna . W zielonej sukience , odsłaniającej jej szczupłe nogi wyglądała pociągająco i nie było to tylko moje zdanie . Dwóch kolesi stojących z nami gwizdnęło na jej widok . Zacisnąłem zęby powstrzymując się od opieprzenia ich za patrzenie się na nią , ale co mogłem zrobić . Przecież nie była moja dziewczyną , nie byliśmy nawet przyjaciółmi  . Jesteśmy wrogami i musze o tym pamiętać .
Dziewczyny stanęły przy nas . Katniss przytuliła się mocno do Jordana a Lilly patrzyła na mnie ognistymi oczami .
 -Cześć jestem Peter – wysoki chłopak podszedł do niej i podał jej dłoń .
- Lilly – wyciągnęła dłoń . – Miło mi cie poznać – uśmiecha się zalotnie a mnie krew zalewa . Do mnie nie uśmiechnęła się nigdy . Nawet delikatnie . Bo cie nienawidzi głupku – przypominam sobie .
Nie mogę jednak patrzeć jak ten debil się do niej przystawia , więc podchodzę do nich odpychając lekko Petera .
- Cześć Lilly – mruczę .
Podnosi na mnie wzrok . W ciągu jednej sekundy jej twarz z miłego i zalotnego wyrazu zamienia się  w niechęć .
- Collins – nawet nie trudzi się by powiedzieć moje imię .
- Znacie się ?- pyta Peter a ja mam ochotę mu przywalić . Po jasną cholerę się pyta ? Powinien się stąd wynosić i iść zarywać  do innych dziewczyn .
- Tak
- Nie – odpowiadamy  jednocześnie . Patrzę na nią zdziwiony . Czy ma zamiar się do mnie nie przyznawać ?
- To znaczy tak ,ale to nie była bliska znajomość . Chodziliśmy do tego samego liceum . Nie znamy się zbyt dobrze . – tłumaczy i znowu przenosi wzrok na Petera .
Albo mi się wydaje , albo zgłupiałem ,ale mógłbym przysiądź ,że w jej głosie słyszałem nutkę żalu i smutku . Przesłyszało mi się na pewno . A nawet jeśli nie to żal dotyczył tego ,że w ogóle się znamy i musi się do tego przyznać .
- to dobrze – szczerzy się . – Daj pomogę ci nieść – wyciąga rękę i zdejmuje pasek torby z jej ramienia , ale zanim zdarzy to zrobić ona odtrąca jego dłoń i poprawia torbę.
-Dziękuje ,ale dam sobie radę – mówi spokojnie ,ale widać ,że ten drobny ruch z jego stronnie podobał się jej .
Nie mogę powstrzymać triumfalnego uśmiechu . Dobrze jest wiedzieć ,że nie tylko mnie odtrąca .
-Katniss – mówi do dziewczyny wtulonej w Jordana jak w ogromnego miśka . Prawie na niego włazi . – Ja idę na zajęcia – oświadcza . Odwraca się i rusza do budynku za nami .
Gdy jest już na schodach obraca się i krzyczy .
- Jeszcze raz dziękuje za podwiezienie . – a potem biegnie na górę i znika za szerokimi drzwiami .
- Fajna ta nowa – mruczy Peter
Patrzę na niego miotając wzrokiem pioruny . Mam nadzieje ,że jeden go trafił .
- No co ? –pyta widząc moje gniewne spojrzenie .
Zaciskam pieści wciskam je do kieszeni spodni. Wzruszam ramionami .
- Nic . Jest niezła ,ale za niska . Jak dziecko .



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz